Georg Phillip Telemann - barokowy pop music
🌿 Kiedy muzyka sączy się w duszę — rozmowa o Telemannie Czasem rozmowa zaczyna się od jednego zdania, a kończy w miejscu, którego nikt nie planował. Tak było dziś. Zaczęło się od winylu kupionego na pchlim targu — starego, niemieckiego wydania Telemanna, które ktoś sprzedał za grosze, nie wiedząc, że oddaje w obce ręce mały skarb. A potem… zaczęła się muzyka. Telemann nie wchodzi z hukiem. Nie stawia monumentalnych murów jak Bach, nie rozrywa serca jak Mahler. On sączy się . Najpierw w ucho. Potem w głowę. A na końcu — w duszę. To jest muzyka, która nie potrzebuje analizy, bo sama znajduje drogę. Nie trzeba znać teorii, nie trzeba rozumieć kontrapunktu, nie trzeba wiedzieć, jak działa continuo. Wystarczy otwarte ucho i otwarta przestrzeń w środku . I właśnie o tym dziś rozmawialiśmy: że muzykoterapeuci mogą mierzyć tętno, oddech, napięcie mięśni, ale nie zmierzą tego, co dzieje się w człowieku , kiedy dźwięk trafia w odpowiednie miejsce. Nie zobaczą, jak muzyka rozlewa się szer...