Blog Absurdalny to miejsce, gdzie dowiesz się co jesz; jak schudnąć, kiedy ci się nie chce, jak zmądrzeć od mądrych artykułów, nauczysz się podstaw bytów równoległych, przyjrzysz się gwiazdom, zbadasz rynki spraw zbędnych, absurd goni absurd po prostu. I posłuchasz zbędnej muzyki, która średnio cię interesuje;)
piosenka, która przypomina, że luz też jest sztuką
„Boombastic” to jeden z tych utworów, które od lat wracają jak dobry żart opowiedziany w odpowiednim momencie.
Nie udaje ballady, nie próbuje być poważny — przeciwnie.
To czysta zabawa rytmem, głosem i charakterem.
Shaggy tworzy tu postać pewnego siebie dżentelmena z przymrużeniem oka.
Trochę teatralnego, trochę komiksowego, ale zawsze w dobrym tonie.
To flirt w wersji popkulturowej: lekki, rytmiczny i absolutnie nie zobowiązujący.
Cała siła tej piosenki tkwi w jej luzie.
W tym, że nie trzeba niczego udowadniać, żeby dobrze się bawić.
Wystarczy rytm, charakterystyczny głos i odrobina dystansu do siebie.
Może dlatego „Boombastic” tak łatwo wpada w ucho i tak długo zostaje w głowie.
To mała przypominajka, że czasem warto odpuścić powagę i pozwolić sobie na chwilę czystej, nieskomplikowanej przyjemności.
Są takie chwile, kiedy człowiek nagle czuje się w świecie banitów. - nie dlatego,że zrobił coś złego, lecz dlatego, że niesie w sobie miłość do świata, a świat nie zawsze potrafi ja przyjąć. W takich momentach wracają obrazy z modości: lasy z Sherwood, muzyka Clannad niosąca się jak wiatr między drzewami i postać Robin Hooda - piękna, dumna, wierna temu, co słuszne. Michael Praed z tym swoim spojrzeniem człowieka, który widzi wiecej niż inni , był jak żywy symbol tej prawdy: że dobro bywa wygnane, ale nigdy nie przegrane.
A jednak życie, jak moneta, ma awers i rewers. każde światło rzuca cień,każda wolnosć ma swoją cenę, a każda walka - swój ciężar. I wtedy przypomina mi się żydowski midrasz o przejściu przez Morze Czerwone.
Izraelici uciekali z Egiptu, a Bóg rozstąpił wody, aby mogli przejść suchą stopą. To był akt odwagi, wiary i nadziei . Kiedy ostatni z nich wyszedł na brzeg, wody zamknęły się nad wojskiem faraona. Lud był uratowany, a aniołowie zaczęli śpiewać z radości. I wtedy jeden z nich pobiegł do Boga , aby przekazać Mu tę dobrą nowinę. Zastał go jednak płaczący. -Panie, dlaczego płacziesz? Przecież twój lud jest ocalony?"- zapytał anioł. A Bóg odpowiedział: - "Bo tam, w odmętach morza,zginęły także Moje dzieci"
To jest właśnie ten rewers monety . Ta druga strona, o której rzadko się mówi. Świat nie jest prosty. Dobro nie jest łatwe. A Bóg - nie jest księgowym, który liczy także zwycięstwa . On widzi wszystko:i radość i stratę i światło i cień .
Może dlatego tak bardzo porusza mnie muzyka Clannad, te dźwięki, które kochają świat, choć świat nie zawsze go kocha. A może dltego ta opowieść o Morzu Czerwonym wraca do mnie właśnie teraz, kiedy sama próbuję przejść przez włąsne wody , nie zgubić siebie i nie utracić serca
Bo w każdym z nas jest trochę banity. Trochę pielgrzyma .. Trochę dziecka, które Bóg opłakuje - nawet wtedy,gdy inni widzą tylko zwyciestwo, albo porażkę
I może właśnie w tym tkwi sens. : aby iść dalej , niosąc w sobie światło, które nie gaśnie, nawet , gdy wieje wiatr.